|
Historia światła, rozpoczyna się tak dawno, jak historia człowieka.
Już w najdawniejszych czasach światło stanowiło przedmiot
ludzkiego pożądania i budziło respekt. Jaki był prawdziwy
początek , kto i w jaki sposób ujarzmił ogień, można dzisiaj
tylko się domyślać.
Pierwsze
przenośne źródła światła, były tylko zwykłymi kawałkami kamienia
z wydrążonymi zagłębieniami, w których znajdował się zwierzęcy
tłuszcz. Rolę współczesnego knota pełnił wówczas wysuszony
mech, który stopniowo zaczęto zastępować związanymi włóknami
roślin. Takie rozwiązania stosowano przypuszczalnie przez
wiele lat.
W
czasach starożytnych, około 4,5 tysiąca lat temu stosowano
już lampy oliwne. Zmieniały się plastyczne i artystyczne formy
lamp oliwnych, wynikające ze zmieniającej się mody, jednakże
zasada ich działania przez kilka wieków była taka sama.
W
naczyniu wypełnionym oliwą zanurzony był knot. Najbardziej
zbliżony do współczesnego , był płaski knot z bawełnianej
plecionki wprowadzony przez Legera w XVIII wieku. Wcześniej
także właściwie nie stosowano palników w obecnym rozumieniu.
Knot zamocowany był w metalowych lub ceramicznych pierścieniach
i podnoszony ręcznie lub specjalnymi szczypcami. Pierwszy
prosty palnik, lecz stanowiący zaczątek wielu udanych wynalazków
w tej dziedzinie skonstruował w 1782-1784 Francuz Aime Argand.
Kolejnym istotnym rozwiązaniem było zastąpienie metalowego
cylindra nad płomieniem ,który był pomysłem Leonardo da Vinci,
cylindrem wykonanym ze szkła. Ten wynalazek Arganda w sposób
znaczący wpłynął na jasność świecenia ówczesnych lamp olejowych.
Jako paliwo do lamp stosowano wtedy zarówno oleje roślinne,
jak i tran.
Jednym
z istotniejszych wydarzeń w historii rozwoju sprzętu oświetleniowego
było wynalezienie destylatu ropy naftowej i skonstruowanie
pierwszej lampy naftowej przez Ignacego Łukasiewicza w 1853
roku. Stosowane dotychczas paliwa takie jak: tran, parafina,
olej rzepakowy, lniany, czy konopny, zostały zastąpione paliwem
lżejszym, tańszym i dającym więcej światła. Wkrótce destylat
ropy naftowej niemal całkowicie wyparł inne paliwa stosowane
do celów oświetleniowych.
W
podobnym okresie w wielu miejscach świecie, pracowano nad
zastosowaniem ropy naftowej do celów oświetleniowych oraz
nad modyfikacjami w zakresie budowy lamp. W Stanach Zjednoczonych
pracował nad tym Dietz i Silliman, w Europie Niemiec Ditmar.
W
krótkim czasie powstało wiele firm, które stały się prawdziwymi
potentatami w dziedzinie sprzętu oświetleniowego. Wyparły
one z rynku małe warsztaty. produkujące lampy dla lokalnych
społeczności. Wiodącymi
producentami lamp naftowych byli między innymi Ditmar&Bruner,
firma posiadająca swoje filie w większości krajów Europy oraz
nieco mniejsze: Muller, Schneider, Serkowski.
W
lampach naftowych stosowano na ogół pojedyncze palniki z płaskimi
knotami o szerokości od kilku do kilkunastu milimetrów. W
bardziej kosztownych lampach zastosowano palniki z knotem
zawiniętym w kształcie walca. Takie rozwiązanie wymagało sporej
precyzji w wykonaniu palnika lecz przynosiło w efekcie znacznie
większą ilość światła przy tej samej średnicy palnika ,oraz
stabilniejszy płomień, dzięki zastosowaniu dostarczania powietrza
nie tylko z zewnętrznej, ale i z wewnętrznej strony knota.
Było to rozwiązanie wzorowane na pierwotnej konstrukcji Arganda.
Stosowano także palniki dwu, lub kilku płomieniowe. Miało
to wielorakie zastosowanie. W aparatach oświetleniowych wpływało
to na ilość uzyskiwanego światła. W latarniach sygnalizacyjnych
stosowanych na przejazdach kolejowych, zmniejszało to prawdopodobieństwo
całkowitego zgaśnięcia takiej lampy. Lecz palniki wielo płomieniowe
stosowane były także do celów grzewczych. Konstruowano piecyki
opalane na naftę, w których kilka niezależnie regulowanych
knotów, o szerokości kilku centymetrów nagrzewało platynowa
siateczkę na której następowało katalityczne dopalanie spalin,
oraz nagrzewanie świeżego powietrza dostarczanego z zewnątrz.
Zastosowanie lamp naftowych było tak wszechstronne, jak potrzeby
ludzi, dla których je produkowano.
Konstruktorzy
dbali o najdrobniejsze szczegóły, mogące mieć wpływ na walory
użytkowe. Dla przykładu latarnie stosowane w nawigacji morskiej
musiały spełniać niezwykle surowe wymogi. Odporność na silny
wiatr i strumienie wody to jeszcze nie było wszystko. Latarnie
nawigacyjne poddawane były próbom, które miały na celu potwierdzenie,
czy światło takiej latarni jest widoczne z odpowiedniej odległości,
czy latarnia wytrzyma przechył i nie ulegnie zniszczeniu szkło,
czy kąt widzialności światła jest zgodny z przepisami itp.
Każda
latarnia nawigacyjna posiadała odpowiedni certyfikat. W Polsce
takie dokumenty wystawiane były przez Polski Rejestr Statków
,poza granicami kraju między innymi zajmuje się tym Lloyd
Register.
Następnym
przykładem na niezwykłą dbałość o szczegóły konstrukcyjne
są latarnie produkowane dla kolejnictwa. Latarnie stosowane
zwłaszcza w dawnych parowozach powinny nie tylko być odporne
na silny pęd powietrza. Musiały także być odporne na mróz,
wstrząsy i uderzenia. Ale przede wszystkim powinny dawać odpowiedni
strumień światła, który wystarczy dla oświetlenia drogi na
kilkadziesiąt metrów. Lustra w takich latarniach powlekane
były srebrem a nawet wykonane z czystego srebra. Były tak
drogie, że maszyniści zabierali je do domów po skończonej
pracy , by uchronić je przed kradzieżami.
Oświetlenie
naftowe, dzięki prostocie w eksploatacji zyskało sobie wielką
popularność i pomimo wynalezienia kilku innych rodzajów oświetlenia,
zostało wyparte dopiero przez oświetlenie elektryczne.
Teraz
kilka słów o innych rodzajach oświetlenia. Nie stały się one
wprawdzie zbyt popularne, ale trudno je pominąć z uwagi na
kilka bardzo ciekawych rozwiązań zastosowanych przy ich konstrukcji.
Równolegle z oświetleniem naftowym zaczęło funkcjonować oświetlenie
gazowe. Nie wymagało ono magazynowania paliwa, podczas spalania
nie wydzielał się nieprzyjemny zapach, lecz jeden podstawowy
problem eksploatacyjny polegał na tym, że urządzenie oświetleniowe
z miejscem produkcji gazu musiało być połączone instalacją
, której wykonanie było opłacalne i możliwe do zrealizowania
wyłącznie przy gęstej zabudowie miejskiej. Wprawdzie w niektórych
bogatych dworkach stosowano własne wytwornice gazu, lecz było
to rozwiązanie kosztowne i nie znalazło zbyt wielu entuzjastów.
Innym
wariantem oświetlenia gazowego były tak zwane lampy karbidowe.
Były to latarnie posiadające własną wytwornicę acetylenu.
Lampy te zbudowane były z dwóch zbiorników. Dolny pojemnik
mieścił w sobie od kilku do kilkudziesięciu dekagramów karbidu,
natomiast górny przeznaczony był na zbiornik wody. Poprzez
specjalny zawór woda dozowana była do dolnego zbiornika ,
gdzie w wyniku reakcji z karbidem powstawał acetylen. Zgromadzony
pod niewielkim ciśnieniem gaz wydostawał się przez dyszę wyposażoną
w filtr zanieczyszczeń mechanicznych, do specjalnego palnika,
gdzie na ceramicznej koronie palnika w połączeniu z tlenem
spalał się niebieskawym płomieniem. Lampy tego rodzaju zostały
jednak szybko wyparte przez oświetlenie elektryczne, w związku
z tym konstrukcyjnie lampy tego rodzaju nie rozwinęły się.
Nie
sposób tu także pominąć wprawdzie mało znane i zupełnie niepopularne
w Polsce jednak bardzo chętnie i często stosowane za oceanem
latarnie ciśnieniowe. Działanie tych lamp jest na tyle skomplikowane
i kłopotliwe, że mimo swoich niewątpliwych walorów, nie wniosły
one znaczącego wkładu w rozwój rodzimego sprzętu oświetleniowego
i nie zyskały sobie zbyt wielu zwolenników.
Lampa taka składa się z wielu elementów które wykonywane były
z wielką precyzją i dokładnością. Uruchomienie lampy ciśnieniowej
polega na kilku czynnościach. Najpierw po napełnieniu zbiornika
paliwem, należy szczelnie zakręcić wszystkie korki i zainstalowaną
pompką wytworzyć ciśnienie około 2 atmosfer. Następnie otworzyć
zawór inicjujący ,przez który wydostaje się do rynienki niewielka
ilość paliwa, które po zapaleniu doprowadza do wrzenia paliwa
znajdującego się w parowniku. Pary wrzącego paliwa wydostając
się z dyszy ulegają zapaleniu w tak zwanej koszulce Auera.
Jest to siateczka bawełniana nasączona tlenkiem toru i cezu.
Żarząca się siateczka pozwalała na wytworzenie światła o sile
od 200 do 500CP(kandeli), co jest porównywalne z żarówką o
mocy od 150 do 350 Wat, przy stosunkowo niewielkim zapotrzebowaniu
na paliwo.
Lampa
taka zużywała od 0,7 do 1,4 litra paliwa na dwanaście godzin.
Był to więc bezspornie najbardziej ekonomiczne i dające najwięcej
światła lampy jakie kiedykolwiek wykonano, nie licząc lamp
elektrycznych.
Lamp
takich stosowano na przykład podczas ostatniej wojny do zasilania
reflektorów przeciwlotniczych. Obecnie latarnie ciśnieniowe
stosowane są przez NATO, z uwagi na ich uniwersalny charakter.
Przy odpowiedniej modyfikacji latarnia ciśnieniowe można zasilać
każdym rodzajem ,to znaczy naftą ,benzyną ,ropą naftową a
nawet denaturatem.
W USA do dzisiaj produkowane są tego typu lampy przez firmę
Coleman, są to lampy przewidziane do opalania benzyną. Natomiast
niemiecki Petromax obecnie produkuje lampy dla wojska ,przystosowane
one są do zasilania naftą.
Firma
ta zresztą powstała na początku XX wieku i przetrwała międzywojenny
kryzys dzięki zamówieniom rządowym z III Rzeszy. Oszczędności
w technologii posunięte były do granic absurdu, ale firma
być może dzięki temu funkcjonuje do dzisiaj.
Obecnie
w dobie oświetlenia elektrycznego, w dobie światła laserowego,
świecących polimerów, miniaturowych akumulatorów i technologii
kosmicznych trudno jest nam zrozumieć problemy tamtych ludzi
sprzed wieków, czy nawet tylko sprzed kilkudziesięciu lat.
To co nam wydaje się takie oczywiste, to co wymaga tylko zwyczajnego
przekręcenia wyłącznikiem, kiedyś wyglądało zupełnie inaczej,
było o wiele bardziej skomplikowane niż myślimy.
Obecnie
o lampach naftowych ,benzynowych czy karbidowych prawie nikt
już nie pamięta. Mała garstka zapaleńców stara się przywrócić
im dawny blask i dawne walory, by zachować je dla przyszłych
pokoleń, jako świadectwo rozwoju cywilizacyjnego i kulturowego.
Ale dawnego znaczenia nie da się im już przywrócić...
|