|
Gdy spoglądam w płomień świecącej latarni, widzę niespokojne
oczy czasu, wpatrzone głęboko w najskrytsze tajemnice ludzkiej
wyobraźni, wpatrzone poza granice rozumienia, wpatrzone w
niezwykły obraz świata, którego już nigdy nie będzie.
Kiedyś
wszystko było mrokiem. Wielką nieogarnioną pustką.
Lodowaty powiew nicości rozsiewał uśpione okruchy życia.
Bezkształtne nasienie niosące całą prawdę świata.
Podążając prze minione stulecia, przez czas do którego nie
mamy już powrotu, zostawiliśmy ludzi, których dzieło stało
się fragmentem naszej codzienności.
Wyrastamy
na kamieniach przeszłości, które ułożyć w prawdziwą całość,
można tylko prawdziwie ją pojmując. Kiedy człowiek wypełzł
z wody, zrzucił z siebie pierwotny szlam, odwieczną powłokę,
która wyznaczała granice istnienia, utracił także zdolność
samodzielnego bytu. Będąc częścią natury, stał się fragmentem
efektów własnych poszukiwań, pozbawionym wrodzonych zdolności
obronnych.
Człowiekiem
owładnęły instynkty dotąd mu nieznane.
Przesycone lękiem mroczne godziny, tak niezrozumiałe dla dzikich
zwierząt, wniosły na zawsze nieprzeniknioną kurtynę pomiędzy
noc i dzień.
Świat
stanowiący jedną całość, podzielił się na dwa obce środowiska.
Strach wyzwolił u człowieka siły twórcze, by poskromić naturę
i zawładnąć jej potęgą. Ogień wzniecony przez piorun, płonące
próchno
u wrót jaskini, dało początek wielkiej ucieczce. Ucieczce
przed ciemnością, lękiem i bezsilnością. Będąc nieodłącznym
fragmentem współczesności, staliśmy się również spadkobiercami
pradawnych buntowników, burzycieli naturalnego porządku świata.
Uświadomiwszy sobie, jak niewielki fragment zegara wieczności
przypadł nam w udziale, może zdążymy zrozumieć, że prawdziwie
liczy się tylko to co pozostanie...Ze nie mamy prawa niszczyć
tego, czego powstanie nie było naszym udziałem.
Pewnego dnia zaskoczy nas pytanie o prawdziwy sens naszych
poczynań. Ktoś zapyta z odrobiną sarkazmu, czemu właściwie
ma służyć kurczowy uścisk dłoni na zardzewiałym kluczu, który
jutro nie otworzy już żadnych drzwi.
Plik
pożółkłych wspomnień powinien odejść wraz z całym naszym jestestwem,
czy pozostać budząc czyjeś zakłopotanie.
Kiedy pomyślimy o świecie, który spoczywa głęboko na dnie
naszej pamięci, o świecie którego pamięć na zawsze rozmyta
została przez czas, zobaczymy cienie ludzi w ich codziennym
zmaganiu, poczujemy ciepło ich dłoni na zapomnianych przedmiotach.
Ich ukochany dom jest teraz naszym domem, stąpamy po ich schodach,
słuchamy skrzypienia ich fotela w salonie. Nie lękajmy się,
kiedy przyjdą w deszczową noc, to ich dom i tu szukają schronienia.
Sycąc wzrok darowanym pięknem przeszłości, bezinteresownym
dobrem pozostawionym w nasze władanie, nauczymy się kochać
świat, nauczymy się cieszyć.
Nauczymy
się postrzegać niewidzialne, ślepnąć na niepokorne i natarczywe,
przecież i tak każdy z nas kiedyś oślepnie. Zanim piach przebytej
drogi, stanie się cienką strugą naszego czasu, przystańmy!
Dom, który jest teraz naszym domem, to otwarta księga wielkich
poszukiwań. Czy stać nas na to, by choć raz zadać sobie pytanie
DLACZEGO?
Można tylko wierzyć, że zdołamy zrozumieć to, uczynił czas,
zanim przestanie istnieć.
Czy możemy ponadto cokolwiek więcej...Teraz, kiedy zrządzeniem
losu staliśmy się wyodrębnionym gatunkiem, a człowieczeństwo
zagłusza w nas pierwotne postrzeganie świata, jest tu także
światło dla naszego życia i to właśnie powinniśmy odnaleźć.
|